- siema - usiadłam na
ławce obok Alice – ile minut do dzwonka ?
- witaj skarbie, 15. Chłopcy o Ciebie pytali. Powiedziałam że poszłaś do toalety. Teraz biedni stoją przy toalecie i czekają – parsknęła śmiechem
- haha, i za to Cię kocham. Ale nie uważasz że to dziwne? Tylko w szkole mnie rozchwytują, ich na całym świecie a to oni się za mną uganiają. Trochę natrętne, ale postaram się przyzwyczaić. – przejechałam wzrokiem po głównym holu i przyuważyłam brązowy łeb z lokami wystający poza wszystkich. – O nie. Schowaj mnie.
- Ojoj, idzie. – Harry podbiegł do nas i usiadł obok mnie
- To co moja kochana koleżanka ma zamiar robić ? – objął mnie ramieniem
- Po pierwsze, nie Twoja, po drugie nie kochana, po trzecie : iść na lekcje. – powiedziałam sucho, zdejmując jego rękę z lekkim obrzydzeniem.
- Dlaczego nie kochana ? Jesteś kochana,i taaaka milusia – zrobił słodkie oczka zbliżając się do mojej twarzy, ale zaraz potem się otrząsnęłam
- Ej, sorry ale mam wrażenie że wolisz chłopców. – odsunęłam się i przycisnęłam Alice do ściany
- Nie no, przegięłaś. Wiesz że zraniłaś moje uczucia ? - udał wrażliwego/obrażonego
- I co w związku z tym ? – powiedziałam dość obojętnie
- I to w związku z tym że musisz za to słono zapłacić.
- Haha, grozisz czy obiecujesz? – po jego wzroku odczytałam że chyba jednak grozi. Wziął mnie na ręce, mimo mojego protestu( kilku mocnych walnięć w ramie i pociągnięć za włosy na których punkcie miał obsesję ) i zaciągnął na środek korytarza. Kiedy się uspokoiłam bo uznałam że to całkiem zabawne, przyuważyłam opartą o ścianę Cheals z jej kilkoma przydupasami. Tak sądzę że ona im płaci żeby stały z nią na przerwie. No bo w sumie kto by z taką chciał się zadawać ?
- PUUUŚĆ MNIE – specjalnie wydarłam się żeby zwrócić uwagę Cheals i móc znowu obserwować jej zazdrosną minę którą tak kochałam.
- Skoro tak prosisz, to … why not. – upuścił mnie na ziemię, dosłownie upuścił. Spadłam z jego rąk. Nie powiem, to był bardzo bolesny upadek.
- Ała, kurwa. – zakryłam rękami twarz udając, stfu. Nie udając. Naprawdę mnie wszystko bolało.
- Nie bluźnij bo się poskarżę tacie, a Ty idioto mógłbyś uważać bo mogłeś jej coś zrobić. Wiesz jakie to ryzykowne ? A wiesz że 1 na 30 takich wypadków kończy się paraliżem od pasa w dół ? - podszedł Liam stawiając mnie na nogi. Z racji tego tyłek mnie bardzo bolał, trzymałam się go żeby po raz kolejny nie runąć w dół.
- Dobra weź się zamknij. Nic jej się nie stało, prawda ?
- Prawda – burknęłam pokazując mu środkowy palec po czym cały, biedny się zarumienił a ja z prawie drugiego końca szkoły słyszałam śmiech Alice która momentalnie zjawiła się obok mnie.
- Jesteś bardzo niegrzeczna
- No patrz, takie życie. Przyzwyczajaj się- chciałam powiedzieć coś jeszcze przerwał mi dzwonek zapowiadający sprawdzian z niemieckiego
Godzina 14:30 – koniec lekcji.
Owijając apaszką szyję, ktoś złapał mnie za ramię. Zobaczyłam tylko różowe, długie pazury jednak one wystarczyły żebym mogła określić kto mnie zaczepił.
- Tak Cheals ? Jakiś problem ? – odwróciłam się i przygryzłam język żeby znowu nie obrazić jej parszywej mordy.
- Nie. Nie mam problemu, tylko sprawę. I nie chcę słyszeć odmowy . Dasz mi numer do Harrego i przestanę Cię dręczyć - przechyliła głowę na bok z zadziornym uśmieszkiem.
- Hmm, nie – odpowiedziałam chamsko i się odwróciłam.
- Powiedziałam żadnych sprzeciwów – zrobiło się gorąco, bo spod tej tony pudru i fluidu było widać buraka na ryju.
- A ja powiedziałam nie i nie mam zamiaru zmieniać zdania. – zdjęłam jej kościstą rękę z mojej czarnej bluzy którą zaraz po tym otrzepałam. Nawet nie zauważyłam kiedy naokoło nas zebrała się grupka ludzi.
- Jak śmiesz mi odmówić ?! – Nie wywołuj wilka z lasu. Rozgniewałam naj większą kretynkę ze szkoły. Tak mi przykro, że aż wcale.
- No popatrz księżniczko, jesteśmy w moim świecie. Ja tu rządze, a Ty co najwyżej możesz mi podeszwy czyścić. Do jutra skarbie – widząc złość w jej oczach, nie chciałam uczestniczyć w kolejnej bójce więc ruszyłam w stronę schodów. A w tyle słyszałam same śmiechy wywołane moimi słowami.
- Zobaczysz jeszcze się policzymy, a Ty będziesz mnie błagać o przebaczenie! – tupnęła nogą i wsiadła do białego mercedesa wraz z Cloe.
- witaj skarbie, 15. Chłopcy o Ciebie pytali. Powiedziałam że poszłaś do toalety. Teraz biedni stoją przy toalecie i czekają – parsknęła śmiechem
- haha, i za to Cię kocham. Ale nie uważasz że to dziwne? Tylko w szkole mnie rozchwytują, ich na całym świecie a to oni się za mną uganiają. Trochę natrętne, ale postaram się przyzwyczaić. – przejechałam wzrokiem po głównym holu i przyuważyłam brązowy łeb z lokami wystający poza wszystkich. – O nie. Schowaj mnie.
- Ojoj, idzie. – Harry podbiegł do nas i usiadł obok mnie
- To co moja kochana koleżanka ma zamiar robić ? – objął mnie ramieniem
- Po pierwsze, nie Twoja, po drugie nie kochana, po trzecie : iść na lekcje. – powiedziałam sucho, zdejmując jego rękę z lekkim obrzydzeniem.
- Dlaczego nie kochana ? Jesteś kochana,i taaaka milusia – zrobił słodkie oczka zbliżając się do mojej twarzy, ale zaraz potem się otrząsnęłam
- Ej, sorry ale mam wrażenie że wolisz chłopców. – odsunęłam się i przycisnęłam Alice do ściany
- Nie no, przegięłaś. Wiesz że zraniłaś moje uczucia ? - udał wrażliwego/obrażonego
- I co w związku z tym ? – powiedziałam dość obojętnie
- I to w związku z tym że musisz za to słono zapłacić.
- Haha, grozisz czy obiecujesz? – po jego wzroku odczytałam że chyba jednak grozi. Wziął mnie na ręce, mimo mojego protestu( kilku mocnych walnięć w ramie i pociągnięć za włosy na których punkcie miał obsesję ) i zaciągnął na środek korytarza. Kiedy się uspokoiłam bo uznałam że to całkiem zabawne, przyuważyłam opartą o ścianę Cheals z jej kilkoma przydupasami. Tak sądzę że ona im płaci żeby stały z nią na przerwie. No bo w sumie kto by z taką chciał się zadawać ?
- PUUUŚĆ MNIE – specjalnie wydarłam się żeby zwrócić uwagę Cheals i móc znowu obserwować jej zazdrosną minę którą tak kochałam.
- Skoro tak prosisz, to … why not. – upuścił mnie na ziemię, dosłownie upuścił. Spadłam z jego rąk. Nie powiem, to był bardzo bolesny upadek.
- Ała, kurwa. – zakryłam rękami twarz udając, stfu. Nie udając. Naprawdę mnie wszystko bolało.
- Nie bluźnij bo się poskarżę tacie, a Ty idioto mógłbyś uważać bo mogłeś jej coś zrobić. Wiesz jakie to ryzykowne ? A wiesz że 1 na 30 takich wypadków kończy się paraliżem od pasa w dół ? - podszedł Liam stawiając mnie na nogi. Z racji tego tyłek mnie bardzo bolał, trzymałam się go żeby po raz kolejny nie runąć w dół.
- Dobra weź się zamknij. Nic jej się nie stało, prawda ?
- Prawda – burknęłam pokazując mu środkowy palec po czym cały, biedny się zarumienił a ja z prawie drugiego końca szkoły słyszałam śmiech Alice która momentalnie zjawiła się obok mnie.
- Jesteś bardzo niegrzeczna
- No patrz, takie życie. Przyzwyczajaj się- chciałam powiedzieć coś jeszcze przerwał mi dzwonek zapowiadający sprawdzian z niemieckiego
Godzina 14:30 – koniec lekcji.
Owijając apaszką szyję, ktoś złapał mnie za ramię. Zobaczyłam tylko różowe, długie pazury jednak one wystarczyły żebym mogła określić kto mnie zaczepił.
- Tak Cheals ? Jakiś problem ? – odwróciłam się i przygryzłam język żeby znowu nie obrazić jej parszywej mordy.
- Nie. Nie mam problemu, tylko sprawę. I nie chcę słyszeć odmowy . Dasz mi numer do Harrego i przestanę Cię dręczyć - przechyliła głowę na bok z zadziornym uśmieszkiem.
- Hmm, nie – odpowiedziałam chamsko i się odwróciłam.
- Powiedziałam żadnych sprzeciwów – zrobiło się gorąco, bo spod tej tony pudru i fluidu było widać buraka na ryju.
- A ja powiedziałam nie i nie mam zamiaru zmieniać zdania. – zdjęłam jej kościstą rękę z mojej czarnej bluzy którą zaraz po tym otrzepałam. Nawet nie zauważyłam kiedy naokoło nas zebrała się grupka ludzi.
- Jak śmiesz mi odmówić ?! – Nie wywołuj wilka z lasu. Rozgniewałam naj większą kretynkę ze szkoły. Tak mi przykro, że aż wcale.
- No popatrz księżniczko, jesteśmy w moim świecie. Ja tu rządze, a Ty co najwyżej możesz mi podeszwy czyścić. Do jutra skarbie – widząc złość w jej oczach, nie chciałam uczestniczyć w kolejnej bójce więc ruszyłam w stronę schodów. A w tyle słyszałam same śmiechy wywołane moimi słowami.
- Zobaczysz jeszcze się policzymy, a Ty będziesz mnie błagać o przebaczenie! – tupnęła nogą i wsiadła do białego mercedesa wraz z Cloe.
____________________________________________________
Mam nadzieję że was nie zanudziłam , ale dopiero później zacznie się coś dziać.
Pozdrawiam Małgosię która po raz 42347209 przegrała w makao.
Mam nadzieję że was nie zanudziłam , ale dopiero później zacznie się coś dziać.
Pozdrawiam Małgosię która po raz 42347209 przegrała w makao.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz