niedziela, 27 maja 2012

Rozdział 11


7 GODZIN PÓŹNIEJ
Głupki, zawieźli mnie zamiast do domku którego mi tak brakowało – do szpitala żeby opatrzeć ranę. Okazało się że pocisk którym mnie trafiono zatrzymał się tuż przed kością, ale został w nodze więc od razu mnie wzięli na salę operacyjną żeby go wyjąć. 2 godzinki później już jechałam sobie do cieplutkiego domu. W czasie kiedy reszta chłopców pojechała na kręgle ze mną został Zayn żeby dotrzymać towarzystwa. Żeby do rany nie wdało się żadne zakażenie jestem skazana na niewychodzenie na dwór przez 4 dni.
Właśnie leżę na łóżku, a mulat siedzi na podłodze.
- Zaaaayn, a może jednak usiądziesz tutaj ? – przysunęłam się do ściany i poklepałam puste miejsce na łóżku.
- Nie dzięki, tutaj jest caałkiem wygodnie .
- Nie lubię jak ktoś kłamie – rzuciłam oschle
- No okej, już siadam. – wstał robiąc dziwną minę, przeciągnął się odsłaniając kawałek umięśnionego brzucha
- aaaale klata. – zrobiłam wielkie oczy i się zawiesiłam. Kiedy zauważyłam że się skrępował i od razu skulił dodałam – emm, tzn… nic, przepraszam – uśmiechnęłam się i zarumieniłam. Zayn położył się obok mnie, dzieliło nas kilka centymetrów.
- Jak tam sprawy sercowe, jeżeli można spytać ? – spojrzałam prosto w jego oczy, które patrzyły przed siebie na drzwi. Wydawały się nieobecne.
- Można spytać, jestem zakochany w dwóch dziewczynach, ale nie sądzę żeby któryś ze związków długo wytrzymał.
- Ou, nie miło. A w kim jesteś tak zakochany ? – tamta odpowiedź bardzo mnie zaciekawiła – no proszę Cię, kto by nie chciał być z Zaynem Malikiem z One Direction ?!
- No właśnie w tym problem. Z Zaynem Malikiem, z 1D chciałaby być każda dziewczyna, ale zobacz… gdyby nie ten zespół zostałbym chyba księdzem. Wszyscy znają mnie jako członka zespołu, nie jako nastolatka mającego uczucia i życie prywatne.
- Rzeczywiście to smutne – spuściłam wzrok na podłogę.
-  Ale za to mam kogoś takiego jak Ty i mogę liczyć na Ciebie w każdej sytuacji, prawda?
- Tak, oczywiście – Zayn pocałował mnie w policzek i objął ramieniem.
No tak ! super ! świetnie ! wiedziałam że ktoś musi zepsuć tą piękną chwilę ! Do pokoju wpadł  Harry i rzucił się na nas, na łózko.
- Siemanoo ! – powiedział mając głowę pomiędzy moim biustem a brzuchem Malika. – oooch, cóż za ciekawe widoki
- O KUR#$^#$^  MOJA NOGA – zaczęłam piszczeć
- Boże. Przepraszam. Nic Ci nie jest?  Wszystko dobrze? Zawołać Twojego tatę ? Dzwonić po pogotowie ? Boże ! przepraszam ! jestem takim kretynem – Harry jak poparzony zeskoczył z łózka i złapał się za głowę

- Emmm, spoko. Obejdzie się bez szpitala, po prostu Twoje cielsko jest za grube na moją chudziutką nóżkę – puściłam mu oczko a on skoczył za mnie i mooocno przytulił od tyłu
- Wiesz że Cię bardzo lubię ? – położył mi głowę na szyi
- Wiem, ja Ciebie też – złapałam go za rękę która mnie obejmowała
- O sorry, nie wiedziałem… Coś między wami .. ten teges ? – Zayn się lekko odsunął i posłał pytające spojrzenie na przemian mi i Harremu.
- Nie ! – oboje krzyknęliśmy w tym samym czasie – to tak po przyjacielsku. – dodałam – Ciebie też bardzo lubię – po dokończeniu zdania rzuciłam się na Malika i go przytuliłam.

2 komentarze: